Moda w ostatnim czasie szybko przychodzi na coś, i jeszcze szybciej przemija. Nigdy nie zajmowałam się i nie miałam styczności z żadnymi naukami społecznymi, a o minimalizmie dowiedziałam się z blogów. Tak naprawdę był mi on bliski całe życie. Od kiedy pamiętam, uwielbiałam jak nic nie leżało „na wierzchu”, a przestrzeń nie była zapchana zbędnymi meblami lub kolorami. Swoją drogą największą odrazę żywiłam do pomarańczowych ścian… Do dziś zresztą tak jest. I tutaj jest pytanie. Czy mogę być minimalistą, mając wielką stertę przyborów artystycznych?

Ja myślę że jest to możliwe.

minimalizm
minimalizm

Dlatego że nikt nie może ocenić gdzie się zaczyna i kończy ten minimalizm, a moją metodą na to jest wytyczenie sobie pewnego ograniczenia. Sposobem tym jest zastrzeżenie że wszystkie moje przybory, związane z różnymi hobby, oprócz książek, mieszczą się w jednej szafce z sześcioma szufladami (oprócz ręcznej bindownicy w kolorze pięknej mięty, bo jest zbyt wysoka, aby się zmieściła).

Mój nie – artystyczny minimalizm

Czyli metody które pozwalają mi zachować porządek z innymi rzeczami:

  • Przeglądam wszystkie ubrania co sezon, rzecz po rzeczy, bez żadnego wyjątku i wyrzucam wszystko co zniszczone, już mi się nie podoba lub jest z tym cokolwiek nie tak.
  • Likwiduję każdą zbędną kartkę papieru – taką na której znajdują się już nieistotne rzeczy.
  • Wyrzucam buty, klasyfikując je w ten sam sposób co ubrania.
  • Przeglądam pościele, ręczniki, dodatki, dosłownie wszystko co mam.
  • Pliki elektroniczne – to jest ciekawy temat, ponieważ wszystko mam w jednym miejscu, segreguję je według pewnych kryteriów i jest to dla mnie ważne aby też tam mieć porządek. Jeśli chciałbyś poznać mój system wirtualnych porządków to proszę daj znać w komentarzu!
  • Mam takie postanowienie że mimo dużych strychów, nie chcę nic na nich mieć, bo według mnie nie jest to konieczne żeby coś oprócz ozdób świątecznych miało tam być. Zresztą to wynajmowany dom, więc jakby coś, nie będę musiała wynosić śmieci.

Co daje mi minimalizm:

  • Spokój,
  • Cudowne uczucie że nic nie muszę robić, bo wszystko jest zrobione, gdy posprzątam,
  • Uczucie lekkości,
  • Porządek,
  • Brak paniki w razie przeprowadzki (nie trzeba zamawiać kontenera lub spędzać wielu dni na pakowaniu i przewożeniu rzeczy).

Co sądzicie? Lubicie zbierać różne rzeczy, żeby mieć ich dużo?